20 mar 2016

Zrozumieć Uczucia Rozdział 21 cz.2

Beta: Lee Hyomi 
Seth
- Sethh... - Usłyszałem pod sobą. Zerknąłem na twarz Alexa, która teraz wyrażała milion emocji. Wiedziałem, że był wściekły dlatego też postanowiłem pomóc mu się odprężyć. Przyspieszyłem ruchy dłoni, aby dać mu jak najwięcej przyjemności. Po kilku sekundach z ust długowłosego wydobył się przeciągły, chrapliwy jęk. O taak, on już jest mój, to tylko kwestia czasu. Vega po prostu boi się przyznać do swojego prawdziwego, gejowskiego ja. Ale jestem dobrym przyjacielem i pomogę mu to zaakceptować.
- Podobało ci się? - Spytałem, a chłopak będąc jeszcze w amoku po wcześniejszym orgazmie kiwnął głową i uśmiechnął się lekko. – Widzisz, związek ze mną to same korzyści. Możesz mieć tak codziennie. Wystarczy tylko jedno słowo. - Chłopak podniósł głowę i spojrzał na mnie spod przymrużonych powiek. Jeśli tak ma wyglądać po każdym stosunku to chcę ruchać się z nim codziennie najlepiej po kilka razy.
- Seth masz świadomość tego, że to co przed chwilą zrobiłeś był... – Zaczął, ale od razu wszedłem mu w słowo.
- Zajebiste? Pff wiem. - Uśmiechnąłem się cwaniacko. Chłopak westchnął i usiadł przy okazji doprowadzając się do ładu, nie żeby przeszkadzało mi to, że chłopk, w którym od dawna się podkochuję siedzi właśnie przede mną z penisem na wierzchu, jednak przyznam czułem się trochę niezręcznie.
- Tak Seth, to było zajebiste. - Rzucił zaskakując mnie tym. Nachylił się i złapawszy mnie za brodę przysunął się bliżej po czym wpił w moje usta. Napierał mocno, dlatego też od razu mu uległem. Nasze języki walczyły o dominację, cały czas się o siebie ocierając lub splatając lekko. W końcu jednak poddałem się, a Alex przejął pałeczkę. Badał każdy zakamarek moich ust ciągle ocierając się o kolczyk, który miałem w języku. Sprawiał mi tym ogromną przyjemność, tym bardziej, kiedy pomyślałem o tym, że teraz mogę go w końcu zdobyć. Po długiej chwili oderwaliśmy się od siebie zdyszani. Spojrzałem mu głęboko w oczy i uśmiechnąłem się szczerze.
- Nie wiem w co ty grasz, ale bardzo mi się to podoba. - Szepnąłem. Długowłosy odwzajemnił uśmiech, i złożywszy krótki pocałunek na moich wargach skierował kroki w stronę łazienki. Patrzyłem za nim, a kiedy zniknął wstałem i odtańczyłem taniec zwycięstwa niczym małe dziecko, które właśnie dostało wymarzoną zabawkę. Z tą mała różnicą, że ja dostałem miłość, tą, której tak bardzo pragnąłem i tą, za którą tak bardzo tęskniłem.
Usiadłem na łóżku i starałem się opanować. Kiedy Alex wrócił uśmiechnąłem się do niego szeroko. Chłopak odwzajemnił grymas i podszedł do stojaków, na których spoczywały gitary. Chwycił elektryczną i zabrawszy jeszcze z szuflady mały przedmiot i kostkę, usiadł na swoim posłaniu.
- Będziesz grał? - Spytałem. Vega kiwnął głową. - Co to? - Dopytałem pokazując głową na przedmiot który założył na gryf.
- Stroik, żeby zagrać chwyty, które dał mi Phil muszę zmienić strój ze standardowego na strój C. - Tłumaczył choć i tak nic nie rozumiałem z tego gitarowego biadolenia. Uniosłem brew i kiwnąłem głową udając że wszystko rozumiem. Długowłosy zabrał się za przestrajanie, a ja cały czas przyglądałem się jego skupionej twarzy. - Podasz mi kartkę, która leży na podłodze? - Spytał. Wstałem i nachyliwszy się specjalnie wypiąłem pośladki w jego stronę. Całkiem przypadkiem, kartka wyślizgnęła mi się z ręki i kolejny raz kręcąc dupą sięgnąłem po nią.
- Proszę. - Rzekłem wyciągając rękę z kartką w jego stronę.
- Aaa tak, dzięki. - Odparł lekko speszony. Zaśmiałem się na ten widok.
- Zagrasz mi coś? - Spytałem. Vega podniósł głowę i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. – Proszę~. - złożyłem ręce w błagalnym geście co chłopak skwitował cichym śmiechem.
- Nooo dobra, ale uprzedzam, że nie umiem śpiewać.
- Spróbuj ocenię. - Rzekłem. Alex odchrząknął i zaczął grać.
- ,,If I fell in love with you. Would you promise to be true. And help me understand 'cause I've been in love before. And I found that love was more. Than just holding hands." * (W notce pod rozdziałem znajduje się tłumaczenie. Polecam przeczytać, jeśli ktoś ma problem z angielskim, tak jak ja.) - Śpiewał cicho i jakby niepewnie, nie było źle, jednak wiele brakowało do perfekcji. Podobało mi się i przez większą część piosenki zastanawiałem się czy wybrał tę aby coś mi przez nią przekazać czy była to pierwsza, która przyszła mu na myśl. Jednak bardziej obstawiałem to pierwsze. Kiedy skończył podniósł głowę, a ja zacząłem bić mu brawo. Ukłonił się majestatycznie.
- To było... Piękne. Jako facet nie powinienem tak mówić, ale naprawdę mi się podobało. - Rzekłem.
- Jako facet nie powinienem tego mówić, ale dzięki. - Odtworzył moją wcześniejszą wypowiedź, zaśmiałem się. Już miałem się odezwać i spytać co teraz z nami będzie, gdy niespodziewanie ktoś zastukał do drzwi. Westchnąłem.
- Pójdę otworzyć. - Alex kiwnął głową i zaczął grać. Kiedy znalazłem się przy drzwiach, lekko je uchyliłem i spostrzegłem stojącego na korytarzu Halla. Był blady, oczy miał zapuchnięte, a wargi i ręce mu drżały.
- Jest Alex? - Spytał łamiącym się głosem. Kiwnąłem głową zapraszając go do środka. Ręką wskazałem sypialnię. Phil skierował się w tamtą stronę, a ja zamknąłem drzwi.
- Co się stało? - Usłyszałem głos Vegi. Podszedłem do Halla i spojrzałem na niego, ewidentnie coś musiało się stać, ponieważ od dawna nie widziałem go w takim stanie.
- Olivia... – Zaczął, ale głos mu się łamał. Intuicja podpowiadała mi, że z dziewczyną było źle. Spojrzałem na Alexa, który podniósł się z wcześniej zajmowanego miejsca i odłożył gitarę na stojak. Podszedł do Halla i uścisnął go tak, jakby chciał go pocieszyć nie wiedząc o co chodzi. - Ona... Nie żyje. 



~~~~~~~~
*- Fragment piosenki The Beatles If I Fell.
Tłumacznie:

Gdybym się w tobie zakochał,
Czy mogłabyś obiecać, że będziesz wierna
I pomożesz mi zrozumieć,
Bo wcześniej byłem zakochany, 
I odkryłem, że miłość to coś więcej,
Niż tylko trzymanie się za ręce

Dobry Wieczór! Wiecie co przez chwilę byłam pewna, że nie napiszę tego rozdziału... tak opornie mi się go pisało... I choć nie lubię tego robić to przeczytałam od początku całe opowiadanie i wena wróciła :D 



13 mar 2016

Zrozumieć Uczucia Rozdział 21 cz.1

Beta: Lee Hyomi 
Rozdział taki trochę 16+ 
Alex
- Czy zakochałeś się w Seth’cie McLannie? [...]
- Nie. - Głośne pikanie sygnalizujące kłamstwo rozbrzmiało w całym pokoju. 
Podniosłem głowę przerażony... Spodziewałem się innej reakcji tego pierdolonego sprzętu. Jak? Pytam się kurwa jak ? Przecież to niemożliwe! Nie mogłem się w nim zakochać, nie mogłem zakochać się w facecie! 
- Macie zepsuty sprzęt. - Powiedziałem siląc się na spokojny ton głosu.
- Tak, tak mhhmm. Przyznaj się lepiej, a nie wymyślaj. - Powiedział Daniel. Kilka osób z kręgu zgodziło się z nim, a chwilę później w pokoju dało się słyszeć krzyki ,,Gorzko, gorzko!" 
- Żadnego całowania nie będzie, bo sprzęt kłamie. - Starałem się przekrzyczeć wszystkich. 
- Po prostu wstydzisz sie wyznać prawdę. - Rzucił ze śmiechem jeden z bliźniaków. Kątem oka zauważyłem, że Seth wstaje i z tryumfalnym uśmiechem na twarzy wychodzi z pokoju. 
- Nie kocham go! - Cały czas byłem przypięty do sprzętu i ten ku mojemu zadowoleniu nie wydał z siebie żadnego dźwięku. 
- Ale ci się podoba. - Powiedział Tom. 
- Nie, nie podoba mi się. - Wykrywacz kolejny raz zaczął piszczeć. - Kurwa mać! – Zakląłem. -Zdejmij to ze mnie. - Zażądałem pokazując palca na Martina. Byłem wściekły. Nie, przepraszam, byłem wkurwiony! Podpinają mnie do jakiegoś zjebanego urządzenia i jeszcze próbują mi wcisnąć kit, że jestem pedałem. No chyba ich wszystkich serio popieprzyło. 
- Ouhh nie denerwuj się, przecież nic takiego się nie stało. - Rzekła Emma. Spojrzałem na nią wzrokiem mordercy, a ta zaśmiała się i kontynuowała. - Przecież miłość to najpiękniejsze co może spotkać człowieka. Nawet jeśli sprzęt rzeczywiście kłamie, to nie powinieneś się denerwować. - Podeszła do mnie i położyła rękę na moim ramieniu. W tym momencie poczułem w kieszeni mocne wibracje. Wyciągnąłem aparat i spojrzałem na  wyświetlacz Paul. Zawsze cieszyłem się z jego telefonów, jednak teraz miałem ochotę skakać z radości. Ratuje mi dupę, bo nie wiadomo co oni jeszcze by wymyślili. 
- Przepraszam, muszę odebrać. To pilne. - Powiedziałem i gdy tylko uwolniono mnie od tej diabelskiej maszyny ruszyłem w stronę drzwi. Kiedy znalazłem się na korytarzu odetchnąłem i odebrałem. – Boże, Paul, kocham cię! - Powiedziałem od razu. 
- Wow, spokojnie. - Odpowiedział zaskoczony. - Co się stało braciszku?
- Po co dzwonisz? - Spytałem zmieniając temat na co brat westchnął do słuchawki.
- Coś zmalowałeś i wiedz, że ja się dowiem co. Dzwonię żeby ci powiedzieć, że na weekend wracasz do domu. 
- Super! - Ucieszyłem się. - Dlaczego? - Paul zaśmiał się, prawdopodobnie słysząc naglą zmianę tonu mojego głosu.
- Musimy iść na badania. - Powiedział.
- Jakie badania?
- Wszystkiego dowiesz się w piątek po lekcjach. Przyjedziemy pod szkołę za mamą. - Odparł. 
- Okejjj. Jak tam nasze gołąbki? - Spytałem, oczywiście mając na myśli mamę i Rogera. 
- Bardzo dobrze, już planują gdzie kto będzie siedział na ich weselu. - Zaśmialiśmy się, a potem jeszcze chwilkę porozmawialiśmy. Gdy tylko się rozłączył postanowiłem wrócić do pokoju, bo nie miałem ochoty dłużej siedzieć w ich towarzystwie. Poza tym musiałem jeszcze przećwiczyć chwyty, które dał mi Phil. Wszedłem do ,,mieszkania" i od razu skierowałem się w stronę sypialni. Seth leżał na łóżku i uśmiechał się dziwnie. Kiedy mnie zobaczył wstał i podszedł do mnie… Blisko. Zdecydowanie za blisko. Złapał za kołnierz czerwono-czarnej koszuli, którą miałem na sobie po czym mocno do siebie przyciągnął.
- Raczysz mi wyjaśnić co robisz? - Fuknąłem starając się od niego odsunąć, jednak ten jeszcze bardziej się przykleił. 
- Cśś… - Uciszył mnie. - Nie wiedziałem, że stałeś się homo. - Rzekł cicho. 
- Nie stałem się do kurwy nędzy! - Warknąłem cały czas przy okazji próbując się wyrwać z jego uścisku. Czarny chyba chcąc mnie uspokoić postanowił rzucić mnie na łóżko, tak, że teraz on leżał nade mną podpierając się rekami po obu stronach mojej głowy. 
- Wykrywacz twierdził inaczej. - Rzekł przybliżając swoją twarz do mojej. 
- A gdyby wykrywacz stwierdził, że jestem astronautą też byś uwierzył? - Rzuciłem do niego z przekąsem i odwróciłem twarz w drugą stronę. 
- Tak. - Odparł. - Dlatego też uwierzyłem w to, że mnie kochasz. Tylko nie chcesz tego zaakceptować. Wmawiasz sobie, że jesteś hetero, ale tak naprawdę całymi nocami mi się przyglądasz. - ~O nie, on wie!~ Powiedziałem do siebie w myślach. - Codziennie rano poprawiasz mnie, żebym nie spadł. Ciągle gadasz o mnie bratu, spędzasz ze mną więcej czasu, chcesz się o mnie jak najwięcej dowiedzieć. Mam wymieniać dalej? - Spojrzałem na niego przestraszonym wzrokiem. Czy to co mówił mogło być prawdą? Czy mogłem się w nim zakochać? ~Nie, to niemożliwe, przecież to facet!~ Powtarzałem w myślach. - Przestań się oszukiwać. - Wyszeptał i przycisnął swoje wargi do moich. Zaskoczony otworzyłem szeroko oczy. Próbowałem go odepchnąć, jednak Czarny miał przewagę, gdyż cały czas na mnie leżał, na dodatek zaczął się sugestywnie o mnie ocierać. Z każdą chwilą mój penis stawał się coraz twardszy. Wbrew pozorom było to całkiem przyjemne, ale poza tym nic nie wydawało się być pozytywne. Chciałem krzyczeć, ale wiedziałem jak  skończyłaby się próba poruszenia ustami. W końcu po długiej walce udało mi się go od siebie odepchnąć, jednak tylko na długość wyciągniętych ramion. 
- POJEBAŁO CIĘ!? - Krzyknąłem od razu.
- Nie, po prostu pomagam ci w zaakceptowaniu samego siebie. - Rzekł spokojnie, jakby nic się nie wydarzyło. - I widzę, że mi się udaje. - Spojrzał wymownie w dół. ~Kurwa jemu to nigdy nic nie umknie!~ - Może ci pomóc? - Spytał uśmiechając się łobuzersko. 
- Pierdol się! - Warknąłem próbując wstać. 
- Wolę z tobą. - Oblizał usta i zaczął jeździć rękoma wzdłuż mojego ciała. Zadrżałem, kiedy jedną zjechał w to strategiczne miejsce. - Rozważyłem wszystkie za i przeciw i stwierdziłem, że mimo twoich protestów będę tak wspaniałomyślny, że ci pomogę. - Już otwierałem usta, żeby kolejny raz go ochrzanić, jednak tym razem bez skrupułów rozsunął rozporek moich jeansów, a potem jednym ruchem odchylił materiał moich bokserek. - Jest piękny, zupełnie jak właściciel. - Szepnął. Chwycił go w rękę i powoli zaczął nią poruszać w górę i w dół. Z moich ust wydobył się cichy jęk, potem kolejny i jeszcze jeden. Byłem w siódmym niebie. Tak dawno tego nie robiłem, ani nikt tego nie robił mi. Przyjemność zawładnęła nad całym moim ciałem i rozumem. Nie myślałem trzeźwo, bo gdyby tak było, już dawno bym go od siebie odepchnął. 

- Sethh… - Wyjęczałem, kiedy poczułem zbliżający się orgazm. Czarny domyślając się tego zaczął jeszcze szybciej poruszać ręką. Wygiąłem się w łuk i wystrzeliłem wprost w jego dłoń. Będę tego żałował, ale było zajebiście. 
~~~~~~
Najkrótszy z rozdziałów jaki napisałam, ale jest to spowodowane brakiem komputera. 
Jeśli wam się podobał zostawcie po sobie ślad :D Pozdrawiam!